Napisane przez: annajamaica | Październik 15, 2013

Praca na Jamajce

Gdy widok więdnącej przyrody, zniekształcony przez spływające po szybie krople, wywołuje przygnębienie spotęgowane dodatkowo przez odgłos wiatru i miarowe uderzenia deszczu o parapet, gdy nie pomaga nawet gorąca herbata z cytryną i miodem tudzież rumem, to by nie dać się pokonać jesienno-zimowemu blusowi człowiek uruchamia mechanizmy obronne. Uaktywnia się wyobraźnia, której w sukurs przychodzi aromat rumu parujący z kubka z herbatą oraz sączące się z głośników powolne rytmiczne reggae. Uśmiechamy się do wizji turkusu morza, piasku między palcami, brązowych klat dredowych mężczyzn oraz bieli ich uśmiechów (uwaga: modyfikuj wizję gdy jesteś facetem). Chcemy, by nie była to tylko wizja i mrzonka, ale nasza nowa rzeczywistość. W głowach świta plan, z początku czając się nieśmiało, by nabierać na sile wraz z kolejnym stopniem w dół na skali Celsjusza. Kaloryferowi mówimy wtedy stanowcze NIE. Chcemy na stałe zamienić go na jamajskie słońce.

Marzenie marzeniem, ale z czegoś w tym raju trzeba żyć. Jak zatem sytuacja ma się z pracą na Jamajce? Jak znaleźć na Jamajce pracę?

Artykuł niniejszy dedykuję tym wszystkim, którzy, być może pod wpływem powyższej wizji, brali się za ‚risercz’ i trafiali na mojego bloga. Oczywiście do lektury zapraszam wszystkich.

Niestety, najpierw zatnie nam się płyta, herbata wystygnie, w turkusowym morzu pojawi się morska trawa, a z bliska dredziarz błyśnie uśmiechem pt. ‚co drugi wystąp.’ Czarne chmury nad naszą wizją transferu na Jamajkę. Praca na Jamajce to towar wysoce deficytowy.

Ale, do rzeczy i po kolei.

Zanim jednak zacznę wymieniać i radzić muszę nakreślić jak sytuacja się ma w przypadku obcokrajowców. Otóż obcokrajowców obowiązuje wiza pracownicza, tzw. work permit. Wnioskodawcą takiej wizy jest pracodawca, i to na pracodawcy spoczywa obowiązek pokrycia kosztów wizy, który jest niemały (dobrych kilka lat temu to był koszt ok. JMD 10,000). Prosty wniosek z tego taki, że zakłady pracy zatrudniają obcokrajowca, który wymaga wizy, gdy już absolutnie nie zdołają znaleźć nikogo na etat wśród obywateli Jamajki. No, ale, jak to na Jamajce… wszystko da się załatwić jeśli tylko zna się kogoś kto zna kogoś kto zna kogoś 😉 Co niektórym udaje się nawet pracować bez formalnej wizy. Jednak im pracodawca bardziej wiarygodny, tym bardziej będzie chciał być w porządku z przepisami. Mnie na rozmowach zawsze pytano o to czy mam prawo pobytu i pracy.

Ja, jako żona obywatela Jamajki, byłam w tym przypadku w sytuacji komfortowej. Otrzymałam bowiem na podstawie tego faktu wizę odnawialną co trzy lata, uprawniającą mnie do pobytu i pracy na terenie Jamajki. Aby otrzymać taką wizę musiałam dostarczyć:

– paszport

– wypełniony w urzędzie imigracyjnym odpowiedni formularz

– Pismo z Ministerstwa Pracy nadane mi jednorazowo (z klauzulą ważności na czas trwania związku), po dostarczeniu im Aktu Małżeństwa

– opłata za wizę (JMD 5,000)

Pismo Ministerstwa Pracy jest bezcenne, brałam go ze sobą także podróżując. Działa jak przepustka po okazaniu celnikowi na lotnisku. Pismo to potrzebowałam również do wyrobienia numeru podatnika, zwanego w skrócie TRN (tax revenue number), po który udałam się do Urzędu Skarbowego (tax office).

Ok, to jak już możemy załatwiać pracę, a nawet jak nie możemy ale bardzo chcemy, to jak się do tego na tej Jamajce zabrać?

Oto krótki przewodnik.

Jak i gdzie szukać

Pierwsza myśl: ogłoszenia prasowe. Idziemy dobrym tropem.

Najbardziej poczytnym dziennikiem na Jamajce jest Jamaica Gleaner, a zwłaszcza jego niedzielne wydanie. Anonsy pracy i inne ogłoszenia są zamieszczone w specjalnych dodatkach. Radzę unikać ogłoszeń drobnych w dziale pt. ‚Classifieds’, aż roi się tam od szemranych ofert. Pracy szukamy w dziale ‚Careers’.

sunday classifieds

Ogłoszenia prasowe to często ostatnia deska ratunku dla firm. Albo jedynie czysta formalność, prawna podkładka, bo już dawno na to miejsce kogoś wybrano – najczęściej spośród istniejącej kadry (jeśli to awans) albo ich znajomych. Ale że takie przepisy, że trzeba ogłoszenie zamieścić, więc się zamieszcza, by nikt się nie mógł przyczepić.

Agencje rekrutacyjne? Buahaha … nic z tych rzeczy na Jamajce. Chociaż… tak, jest jedna strona internetowa działająca poniekąd na zasadzie agenta pośrednictwa www.splashjamaica.com

Krótka wizyta na stronie odsłoni obraz jamajskiego rynku pracy. Zalew…istny zalew ciekawych ofert. (czytaj ostatnie zdanie tonem sarkastycznym).

Nie chcę nikomu zaraz na wstępie podcinać skrzydeł, ale najskuteczniejszą metodą na wszystko na Jamajce jest poczta pantoflowa oraz elektryka tzn. kontakty i wtyki. Liczy się też to jakie ma się nazwisko, czy rodzice znają kogoś i absolwentem jakiej (dobrej) szkoły się jest – koledzy mogą przecież pomóc tudzież inni byli alumni (gdy np. zobaczą nazwę ‚swojej’ szkoły na cv kandydata).

Krótki przykład.

Gdy koleżanka Reeshma postanowiła zmienić zatrudnienie rozesłała wici wśród swoich licznych znajomych. Na odzew nie musiała czekać długo. Telefonicznie i mailowo dostawała cynk od znajomych, że tam i tam kogoś szukają, że któraśtam znajoma słyszała od kadrowej, że zwolniło się miejsce. Dostawała wtedy namiary na osoby, do których miała przesłać swoje cv i list motywacyjny. Maile Reeshmy na pewno wcześniej zostały przez te znajome osoby odpowiednio zaanonsowane. Zawsze to pewniej zatrudnić kogoś poleconego niż kompletnie obcego.

A jak to było w moim przypadku?

Pierwszą pracę dostałam w odpowiedzi na anons w gazecie, drugą po znajomości, a trzecią wysyłając podania i miejąc nadzieję, że wydam się komuś na tyle interesująca, że zaprosi mnie na interview…. i się udało. Tak więc, jest nadzieja.

Prawda jest taka, że Jamajczycy lubią obcokrajowców.

CV

Nie będę się tu rozwodzić nad tym jak ma być napisane CV, na które na Jamajce, z amerykańska, mówi się resume. Powiem tylko tyle, że bardzo ważnym – a dla niektórych (tu mowa o obywatelach Jamajki) decydującym punktem w ich CV jest adres domowy. I wcale nie chodzi tu o odległość od potencjalnego miejsca pracy (co w pewnym stopniu też mimo wszystko może mieć w ostatecznym rozrachunku znaczenie), ale dosłownie o to gdzie, w jakiej dzielnicy – jeśli to Kingston czy Montego Bay – się zamieszkuje. Jeśli adres wskaże na dzielnicę o niepewnej czy wręcz podłej reputacji, to na tym często analiza CV się kończy. Pracodawcy nie ufają osobom pochodzącym z takich miejsc. Dany kandydat sam może być nieskazitelny, ale może mieć sąsiadów z półświatka, którzy w jakiś sposób mogą narazić zakład pracy na problemy, niebezpieczeństwo np. poprzez szantaż, wymuszenie (klucz, kod dostępu itd., itp) – przykładając komuś z rodziny kandydata nóż czy spluwę do ciała. Jeśli nie ten scenariusz to przekonanie, że ów kandydat nie będzie super wydajny, bo prędzej czy później zacznie się spóźniać- z powodu jakiejś strzelaniny w jego okolicy, lub urywać kilka, kilkanaście minut przed końcem szychty – ze względu na godzinę policyjną.

Na wszystko jest jednak sposób. W takich wypadkach w CV podaje się adres kolegi, ciotki, brata lub kuzyna… kogokolwiek kto figuruje pod lepszym adresem.

Mnie na rozmowach zawsze pytano o to gdzie mieszkam oraz o to czym zajmuje się mój mąż – co dawało im pojęcie tego w jakich kręgach się obracam.

Jaka praca taka płaca

Jamajski rynek pracy można by podsumować jednym zdaniem. Bida z nędzą. Oficjalny procent bezrobocia oscyluje wokół cyfry 14, choć nieoficjalne źródła wskazują na dwudziestoprocentowy stan faktyczny. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie opracowano te statystyki, bo na Jamajce nie istnieje urząd pracy, który byłby bardziej miarodajnym źródłem informacji. Skoro nie istnieje urząd pracy, oznacza to, iż pojęcie ‚zasiłek dla bezrobotnych’ to na Jamajce fraza czysto abstrakcyjna. Osłona socjalna nie istnieje, trzeba radzić sobie samemu…

Gros obywateli znajduje zatrudnienie w przemyśle turystycznym jako personel hoteli czy atrakcji turystycznych. (Turystyka na Jamajce koncentruje się na północnym wybrzeżu wyspy.) Chleb to raczej niewdzięczny, bo sezonowy i zależny od gospodarek państw odwiedzających – do niedawna przede wszystkim USA. Do tego dochodzi fakt, iż jest to sektor w głównej mierze nieuregulowany i związkowo niezrzeszony, co daje pole do wyzysku. Bardzo często hotele obejmuje sześciodniowy system pracy (teoretycznie) i dziwne zmiany. Płaca jest niska; pracowników zwabia się wizją dorobienia poprzez napiwki.

Kingston, jako centrum biznesowo-finansowo-rządowo-prawno-akademickie, zatrudnia hordy urzędników i pracowników biurowych.

Sektor usług nie jest zbyt duży.

Jeśli chodzi o rolnictwo, to na Jamajce przeważają, że tak powiem, chłopi małorolni. Ze względu na ukształtowanie terenu, poletka są raczej niewielkie. Uprawy, które zajmują duże powerzchnie to trzcina cukrowa, banany, pomarańcze. Uprawia się także wysokogatunkową kawę.

Przemysł przetwórczy jest, i owszem, choć mógłby być większy zważywszy na bogactwo produktów rolnych. Jednak wysokie koszta energii elektrycznej skutecznie hamują rozwój istniejących i powstanie nowych firm. (Największą firmą przetwórczą, obecną również na rynku brytyjskim, jest ‚Grace’.)

Skoro jest chłop małorolny, to czy jest rybak małorybny? Tak się zastanawiam, bo rybołóstwo na Jamajce jest detaliczne, zdecydowanie nie przemysłowe.

Budżetówka, jak w większości krajów świata, nie zarabia najlepiej. Nauczyciele i pielęgniarki zarabiają marne grosze.

Przemysł wydobywczy też dosyć kuleje (zwłaszcza od czasu światowego krachu). Jedyny surowiec naturalny występujący na Jamajce to boksyt, który służy do produkcji aluminium. Na terenie wyspy istnieje kilka kopalń, w których pakiet większościowy mają Rosjanie.

Smutne to, ale czasem wydaje mi się, że jedynymi większymi przedsiębiorstwami jakie pozostały w jamajskich rękach są supermarkety… wszystko inne rozsprzedane (banki – kanadyjskie albo trynidadzkie, trynidadzkie pieniądze wykupiły kilka ubezpieczalni oraz linie lotnicze Air Jamaica, telekomunikacja – irlandzka, kilka wielkich hoteli- hiszpańskie).

Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest założenie własnego interesu. Ale to też nie takie proste. Jamajski system podatkowy wydaje się karać przedsiębiorstwa swoim arcyskomplikowanym systemem, siecią odliczeń, ulg, opłat, składek… Gdy mąż zaczął mi tłumaczyć zawiłości systemu to już po kilku jego zdaniach mózg mi się wyłączył. Na Jamajce nie ma corocznego indywidualnego rozliczenia jak w Polsce.

Średnia płaca przeciętnego jamajskiego Kowalskiego wynosi $200. W sektorze obsługi ruchu turystycznego np., częstą praktyką dla obejścia systemu i zatrzymania zysku jest oficjalne odprowadzanie podatku od najniższej krajowej, a pozostałą część wypłaty pracownik otrzymuje w kopercie, nierzadko w twardej walucie.

ja w appleton

Wysokie bezrobocie sprzyja nadużyciu władzy przez wrednych szefów. Pobrzmiewa czasem hasło typu (bywa nawet, że nie wypowiedziane na głos): ‚jak się nie podoba, to droga wolna. Dziesięciu z ulicy łatwo znajdę na twoje miejsce’. Część na te słowa tuli ogon i to znosi (bo o pracę ciężko), ta zbyt dumna część odchodzi.

Wielu, po prostu wykonuje swoje obowiązki bez ponad przeciętnego zaangażowania, adekwatnie do otrzymywanej za to zapłaty. Od dobrych kilku lat, płace stoją w miejscu, a ceny rosną w tempie galopującym.

Etyka pracy urzędników państwowych urosła na wyspie do rangi legendy. Świadomość władzy absolutnej nad petentem wyzwala w urzędniku najpodlejsze instynkty. Przypomina to trochę stosunek komunistycznych ekspedientów do ‚kupujących’, traktowanie ich jakby samo pojawienie się w sklepie zakłóciło coś ważnego, a już nie daj boże zagadnięcie typu: ‚czy jest…?’ W odpowiedzi na co najpierw następowało wydęcie ust, wywrócenie oczami, zniecierpliwione wypuszczenie powietrza nosem i komentarz: ‚no przecie widzi, że nie ma. Czego pyta jak wie, że nie ma.’

Wizyta w takim jednym czy drugim urzędzie podatkowym na Jamajce jest antropologicznie bardzo ciekawym doświadczeniem, choćby li i jedynie ze względu na niebywałe gabaryty co niektórych pań uczędniczek.

...w pracy..

…w pracy..

Jeśli obcokrajowiec chciałby zatrudnić się na Jamajce, to o ile nie jest Chińczykiem mającym zaklepaną fuchę w chińskiej restauracji bądź prowincjonalnym spożywczaku, tudzież Indusem, któremu załatwiono robotę w sklepie wolnocłowym jako ‚ekspert’ od biżuterii, to na co można liczyć?

Na niewiele. Lepiej mieć swój biznes w kraju pierwszego świata, a na Jamajce pomieszkiwać.

Obcokrajowiec może na Jamajce spróbować pracy w turystyce, i najlepiej gdyby znał kilka języków obcych. Języki, znajość których na Jamajce jest przydatna i atrakcyjna dla potencjalnych pracodawców z branży turystycznej to: hiszpański (aspiracje ekspansji na rynek południowoamerykański) i francuski (stały napływ turystów z Quebecu i Francji) ponadto: niemiecki (od lat wierna i liczna klientela) i od niedawna rosyjski (czartery z Moskwy i szerokim gestem wydawane tysiące w wolnocłowych i setki dolarów w najlepszych restauracjach).

Pracując z Jamajczykami

Jak już jakimś cudem uda nam się upolować tę ulotną marę, czyli pracę, to co należy robić a czego nie i jak się zachować pracując z autochtonami?

Ano, kwestia to bardzo ważna, żeby się nie narazić i nie zrazić do siebie lokalsów. Pozwolę tu sobie przytoczyć fragment artykułu z magazynu Free Colours (autor – ja):

„Jaki strój obowiązuje w pracy.

W wielu instytucjach jak banki i hotele obowiązują firmowe uniformy. Jeśli zakład pracy nie zapewnia ‘mundurku’, to co należy na siebie założyć?

ja po cywilnemu (w tym mundurku wyglądałam jak w piżamie)

ja po cywilnemu (w tym mundurku wyglądałam jak w piżamie)

Najpierw panie:

Mimo iż Jamajka to kraj gorący, grubym nietaktem byłoby pojawienie się w pracy w bluzce na ramiączkach i klapkach. Buty- muszą być pełne. Niekiedy wymagane jest przez panie noszenie pończoch. Spodnie lub spódnica, koszula z krótkim lub długim rękawem, czasem marynarka. Na szczęście biura są klimatyzowane.

Oszczędny makijaż, włosy koniecznie spięte w kok albo koński ogon.

Panowie:

Buty, spodnie, koszula, czasem krawat i marynarka. Włosy krótko ścięte. W przypadku dredów, należy je albo owinąć w formie rastafariańskiego turbanu albo spiąć. Jeansy są dozwolone w piątki. W zawodach artystycznych nie trzyma się sztywno tych reguł.

trzej muszkieterowie w biurze

Obywatele Jamajki przyzwyczajani są do zuniformizowanego świata od dziecka. Już w przedszkolu dzieci noszą mundurki. Obowiązuje skromny i schludny wygląd.

Bardzo ważne! (gdy zakład nie zapewnia uniformów) Nie wolno powtórzyć części garderoby w ciągu jednego tygodnia, nawet gdy upierze się w poniedziałek a założy w piątek. I tak pomyślą sobie: brudas, bezgustowiec.

Maniery:

Zaczyna się od pozdrowienia. Dzień dobry. Słów: proszę, dziękuję nigdy nie za wiele. Dzwoniąc ZAWSZE należy zacząć rozmowę od ‘jak się masz’, nawet jeśli ledwo znamy daną osobę, ale chcemy coś załatwić. Bezpośrednie przechodzenie do tematu w tym wypadku nie jest mile widziane. W pracy, nawet jeśli żyjemy ze współpracownikami na stopie przyjacielskiej, prosząc o pomoc czy zrobienie czegoś nie zwracamy się bezpośrednio tylko używając form grzecznościowych. W tej kwestii język angielski jest dosyć bogaty w zwroty typu could you, would you possibly, do you/ don’t you mind…a zamiast kropki na końcu zdania czy pytajnika wstawiamy słowo ‘dziękuję’. I znowu, jeśli nie przestrzega się tych norm i form można usłyszeć komentarze w stylu: ‘ależ on/ona niewychowany/a’, ‘jak on/ona się do ludzi zwraca!’. Protesty pracowników na Jamajce bardzo często są wynikiem złamania przez ich zwierzchnika tych reguł i traktowania ich w sposób autorytarny. Odbierane jest to jako brak szacunku względem pracowników. Niestety winni temu są często obcokrajowcy, którzy pełnią funkcje menadżerów niektórych wielkich hoteli.”

Mam nadzieję, że w jakimś stopniu naświetliłam sytuację z pracą na Jamajce. Znalezienie sensownego zatrudnienia to czasem nie lada karkołomny wyczyn.

Tym, którzy mimo takich kłód zdecydują się na podjęcie wyzwania, ‚kłaniam się czapką nisko do ziemi’ i życzę powodzenia, bo jak już tę pracę się ma – to choćby nie dostawało się zawrotnej sumy pod koniec miesiąca – będzie to na pewno niezapomniane i bardzo cenne doświadczenie.

j1a za kulisami

Reklamy

Responses

  1. Alez ja Ci jestem wdzieczna za ten blog! Skarbnica wiedzy, a poza tym bardzo ciekawie wszystko opisujesz. Wciagasz jak ksiazka 🙂 niedawno poznalam Jamajczyka i ciagle sie go ucze… mam wiele pytan i na czesc z nich tu znajduje odpowiedz.

    • Ależ mi miło 🙂 Połechtało mi ambicję, może się wreszcie wezmę za kolejny artykuł.

  2. Anno bardzo bym prosiła o jakiś kontakt do Ciebie , maila albo coś. Niedawno wróciłam z Jamajki i tak się stało że niesamowicie zakochałam się w tym miejscu i po prostu chce tam zamieszkać ale potrzebuję rady osoby doświadczonej no i pomoc. Bardzo bardzo proszę o pomoc. Martyna.

    gorskamartyna@wp.pl

  3. W momencie opisywania zawiłości prowadzenia działalności gospodarczej i wszystkomogących urzędników pomyślałem, że czytam o Polsce, życzę sukcesów. Ryszard

    • zeby cos zalatwic potrzeba cierpliwosci, a czasem jakiejs zimnej krwi bo ma sie do czynienia z betonem -‚nie da sie bo nie’
      albo potrzeba przejac lokalna mentalnosc czyli…predzej czy pozniej to sie zalatwi.
      tudziez opcja trzecia – zagrzmiec, to czesto przynosi skutek.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: