Napisane przez: annajamaica | Marzec 17, 2013

O Fort Clarence raz jeszcze.

Chyba tęsknię za słońcem i ciepłem. Do tego stopnia, że aż zaczęłam przeglądać moją kolekcję zdjęć z Jamajki.
To pewnie przez te ostatnie podrygi zimy.
Ale i tak ogólnie jakoś wiecznie mi zimno; widocznie organizm mi się całkiem przestawił na inny klimat.
Za to małżonek, o dziwo, lepiej niż ja znosi niskie temperatury. Najwyraźniej uaktywniły się u niego uśpione geny szkockich przodków.

Zamiast przenikającego do kości zimna ( a w moim przypadku to krótka droga, bo ja = skóra + kości) i biczowania twarzy chłodnym i wilgotnym wiatrem, chcę ciepłej morskiej bryzy….!!
Wspomnienie mojej ulubionej kingstońskiej plaży przywołane zdjęciami oraz sobotni błogostan po zjedzeniu jamajskiego lunchu w postaci ‘rice ‘n peas & ox tail’, który zakupiliśmy w lokalu na Walthamstow, skłonił mnie do napisania tegoż artykułu.

O plaży Fort Clarence już raz było. Ale mimo to powtórzę, że póki co, jest to moja ulubiona plaża. Lubię ją za przestrzeń i spokój. Żadnych hoteli czy nadziubdzianych barów. Nikt mnie na Fort Clarence zbędnie nie zagaduje, nie zaczepia. Mam tam przysłowiowy święty spokój.

No i są pelikany…latają sobie, pikują, nurkują….. Na północnym wybrzeżu, w słynnych turystycznych miejscowościach, nigdy żadnego nie widziałam.

Dojazd ze stolicy do plaży zabiera dobre pół godziny, przy płynnym ruchu pojazdów.
Przejeżdża się przez płaski i mało interesujący Portmore, miejscowość pod stolicą. Portmore to taka trochę sypialnia dla pracowników stolicy. Bo w sumie niedaleko, a czynsze tańsze.
No ale ja tu nie o tym przecież.

Plaża Fort Clarence jest prywatna. Należy zatrzymać się przy bramie wjazdowej,

brama wjazdowa

by uiścić opłatę (JMD 150 od osoby), zostać zaobrączkowanym

obraczka

i otrzymać od szlabaniarza karnet parkingowy, na którym stoi, że parkuje się na własne ryzyko – karnet do zwrotu przy wyjeździe, oraz instrukcje gdzie i jak zaparkować.

Parkingiem jest rozległy trawnik.

parking

tablica

Przejść trzeba przez trawiastą przestrzeń.

trawnik

Są na niej rozsiane: budynek toalety, naprawdę bardzo przyzwoity, szałasy – gdzie można siąść i zjeść w cieniu. Są nawet prysznice, tzn. rura bez części spryskującej czy jak ją zwał (shower head) – głowicy prysznicowej? Ale ważne, że jest możliwość opłukania się z soli po morskiej kąpieli.
Jest też bar-smażalnia. Rybę wybiera się samemu, tzn. pani otwiera klapę zamrażarki ukazując różne rodzaje ryb w różnych rozmiarach. Palcem należy wskazać swój wybór i pani wrzuci to na głęboki olej. Są też napoje. Cena jedzenia i napojów zależy od tego jak się wygląda. Z tego powodu mąż nie lubi gdy ja idę tam coś kupić, bo kosztuje to wtedy więcej.

Od czasu do czasu plażą przechodzą wędrowni kupcy oferujący watę cukrową albo krewetki na ostro.
Krewetki są w dwóch rozmiarach, albo duże:

duze krewetki

Albo mniejsze egzemplarze:

male krewetki

Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności oba rodzaje miały tę samą cenę. Pewnie tylko w moim przypadku. Ale wzięłam oba dla próby (bo przeważnie brałam te większe). Tym maliznom urywałam tylko łby i nie odpancerzałam, bo zupełnie nic by nie zostało. Więc sobie chrupałam. Krewetki są ostre. A na dodatek, zanim pani przekarze woreczek z krewetkami klientowi to na odchodne skropi je jeszcze ostrym sosem z papryczek scotch bonnet.

Pisałam już też o tym, że na plaży widać kto jest swój a kto przyjezdny.
Jamajczyków poznaje się po tym, że nie leżą na piachu w słońcu, tylko szukają cienia.
Nie pływają, tylko pluskają się blisko brzegu. Większość Jamajczyków nie potrafi pływać. Jeśli ktoś umie dobrze pływać, znaczy to, że pochodzi z uprzywilejowanej klasy, albo uczęszczał do dobrej szkoły z basenem.
Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu Jamajczycy zażywają morskiej kąpieli w podkoszulkach, i to niezależnie od płci. Kobiety ponadto zakrywają czasem włosy czepkiem kąpielowym, nie tym który zakłada się na basen tylko tym pod prysznic, …no w końcu doczepki włosowe i inne cuda ze sztucznego włosa sporo kosztują, więc szkoda by to zrujnować słoną morską wodą.

Wspomniałam o cieniu. Cień na jamajskich plażach zapewniają drzewa migdałowe, albo gronowe – właściwej nazwy polskiej tegoż ostatniego nie znam, mąż zaznaczył, że zawsze na nie mówili sea grapes. Jeśli pod takim drzewem się rozmości to trzeba uważać, bo sok z rozkwaszonych morskich winogron podobno jest niespieralny.


I tak można przesiedzieć cały dzień.
Gdy przyjedzie się stosunkowo wcześnie, nie ma problemu z zaparkowaniem w dogodnym miejscu, nie ma problemu ze znalezieniem ocienionego miejsca ze stoło-ławą pod jakimś drzewkiem na plaży.
Rano, morze jest spokojne, płaska tafla wody prawie jak w Negril. W południe zaczyna bardziej wiać i morze robi się niespokojne.

Z opalaniem, jeśli ktoś tak bardzo chce, trzeba być ostrożnym, bo słońce jest ostre, a morski wiaterek może dać fałszywe poczucie chłodu. Łatwo się wtedy przypalić. Ja, z moją opalenizną w kratkę, siedzę w cieniu. Opaloną mam twarz, dekolt i ręce do rękawków – to od jazdy samochodem.
I tyle.
Na plaży zatem przedstawiam arcy ciekawy widok 🙂

Reklamy

Responses

  1. dobrze miec takie wspomnienia …
    trzymaj sie cieplo 🙂

  2. ahhhh też tęsknię za ciepłem,za słońcem….jejuuu chcę na Jamajkę,marzę o tym!!!!:)))))) a w Polsce tak zimnooo,można powiedzieć,że piękną zimę mamy tej wiosny!!! 😦 pozdrawiam :))))))

  3. Czy mogę prosić o kontakt na zespolistebna@gmail.com ? Potrzebuję maila do Was, aby napisać Wam pewną prośbę i poprosić o pomoc w realizacji.

  4. witaj anno, jade na JA. 8 maja na dwa tyg. bede troche w treasure beach a potem w gorach. 2 dni w kingston tez planuje. ihaha

    • aaaa….ciesze sie i zazdroszcze.
      Jak bedziesz w Kingston to zajrzyj do Devon House, zamow podwojna porcje lodow o smaku guavy w mojej intencji a na obiad wybierz sie do Scotchies. I chyba o Scotchies napisze nastepny artykul, jak sie wreszcie zbiore w sobie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: