Napisane przez: annajamaica | Grudzień 24, 2012

Jamajska Gwiazdka

Atmosferę świąteczną czuje się już w listopadzie. Centra handlowe stopniowo przystrajane są lampkami i typowo bożonarodzeniowymi ozdobami jak łańcuchy, bombki i róże betlejemskie. Sovereign Centre w Kingston wystawia nawet coś w rodzaju szopki na najniższej kondygnacji.

Szczególnie interesująco i urokliwie wyglądają wieczorem parkingi przed ‘świątyniami konsumpcji’. Bardzo często parkingi przy centrach handlowych obsadzone są palmami, które w czasie świąt robią za tropikalne choinki przybrane lampkami.

Poniżej zdjęcie patriotycznej choinki przed wejściem do Mega Martu w Mobay. Zdążyłam cyknąć przed naszym wylotem.

christmas tree

mega mart

Cały grudzień praktycznie sklepy pełne są kupujących. Istna udręka i mordęga, zwłaszcza na drogach Kingston, które są mega-zakorkowane. Parkingi w tym okresie są prawdziwą próbą nerwów i testem na cierpliwość. Nierzadko robi się kilka okrążeń zanim ktoś zwolni miejsce a my na tyle szczęśliwym trafem znajdziemy się w pobliżu, by w zwolnioną lukę szybko się wcisnąć.
Najgorszym dniem na wyjście z domu i robienie zakupów jest Wigilia, która na Jamajce rzadnym świętem nie jest. Przeddzień świąt to jak przeddzień huraganu. Choć określenie to używane jest wymiennie, tzn. przed huraganem mówi się: ‘ludzi w sklepie tyle i kolejki do kas takie jak przed Bożym Narodzeniem’. 🙂

Zakupom towarzyszy gdzieś w tle sącząca się typowo świąteczna muzyka, która ma zadziałać na konsumencką podświadomość, by kupić i wydać więcej. Na Jamajce jednak ‘kolędy’ nie są typowe, bo prawie każda przerobiona jest pod lokalne gusta, czyli – w rytm reggae.

Ludzie wydają swoje świąteczne bonusy, extra gotówkę – prezent od firmy gdzie pracują. Nie wszyscy pracodawcy są hojni, nie wszyscy tej tradycji hołdują. Niestety. Mnie to szczęście nie spotkało.

Jeśli już o pracodawcach mowa, to nie mogę pominąć kwestii imprez zakładowych. I tu znowu różnie to wygląda. Zazwyczaj imprezy świąteczne organizuje się na tydzień przed świętami żeby ludzie mogli poświęcić czas na zakupy i jakieś przygotowania. Czasem takie zakładowe spotkanie odbywa się w Wigilię, bo i tak pewnie większość myśli o wolnym a nie o pracy. Jest poczęstunek i jakieś napoje, może muzyczka, luźna rozmowa, szefu wręcza drobne upominki i czek z ekstra kasą. No i po krótkim czasie idzie się do domu.
Formuła może lekko się różnić, zależy wszystko od personelu, szefa, czy też firmowych zwyczajów.
Bywa też, że takie ‘wigilijki’ przypominają nasze ‘mikołajki’, bo pracownicy losują imiona współpracowników i przygotowują drobne upominki.
O zakładowych zwyczajach wiem od męża i jego siostry, bo osobiście szczodrości świątecznej nie zaznałam. Niestety.

O tym, że zbliżają się święta przypominają również sprzedawcy żywych choinek na Half Way Tree w Kingston. Widok to dosyć kuriozalny. Sprzedażą drzewek zajmują się przeważnie rasta. Tacy lokalni ‘mikołajowie’, z brodami, w turbanach albo trójkolorowych czapach. Przycinają, podlewają, zachwalają, głośno namawiają do kupna.

Poniżej filmik sprzed dwóch lat o choinkach na Half Way Tree:

Jak wspomniałam, Wigilii na Jamajce się nie obchodzi. Obchodzi się pierwszy i drugi dzień świąt. Religijni Jamajczycy idą w pierwszy dzień świąt do swojego kościoła. Napisałam ‘do swojego’, bo wyznań i różnorakich kościołów na Jamajce jest od groma i ciut ciut. Do wyboru do koloru, co komu pasuje.
Po conajmniej dwugodzinnym nabożeństwie wraca się do domu na obiad. Serwuje się różne wersje niedzielnego obiadu w wersji obfitej. Jest więc nieodzowny ryż z fasolą i mięsiwa, gotowane bulwy typu jam, słodki ziemniak oraz zielone banany.
Rok temu spędziłam Boże Narodzenie u teściów. Była również siostra i brat męża z rodzinami. Dziadki z wnukiem pojechali do kościoła, a reszta gotowała. Było dokładnie to co napisałam kilka zdań wcześniej. Mięso reprezentował duszony kurczak. A zaczęło się tak naprawdę rano, kiedy obudził się siostrzeniec to czekały na niego prezenty, za które nie omieszkał się natychmiast zabrać. Chyba to największa radość świąt, obserwowanie dziecięcych reakcji.

Jedyne co łączy naród pod względem kulinarnym w święta Bożego Narodzenia to:
– fruit cake, zwane także Christmas cake czyli bożonarodzeniowe ciasto owocowe mocno nasączone rumem dostępne w sklepach i kawiarniach za niezłą sumę. Krążek ciasta o niedużej średnicy ( bo ciasta te są przeważnie okrągłe) to koszt około JMD 1000. Wiadomo, im większe tym droższe.

źródło: internet

źródło: internet

– sorrel, czyli napój z hibiskusa z imbirem. Gotuje się kwiaty jak kompot, dorzuca się imbir żeby lekko drapało w gardło. Wywar doprowadzony do wrzenia klębkuje się przez kilka minut. Po wystudzeniu przecedza się napój przez sito, żeby hibiskusowe farfocle na nim zostały. Pozostaje napój posłodzić i ewentualnie dodać rumu, kwestia gustu bądź zasad. Schłodzony wlewa się do szklanek i dorzuca kilka kostek lodu. No bo napój bez lodu to co to za napój.
Oczywiście gdy nie chce się babrać to można nabyć sorrelowy napój gotowy w sklepie, w butelkach różnej wielkości czy kartonach.

źródło: internet

źródło: internet

źródło: internet

źródło: internet

Święta, jakiekolwiek, na Jamajce oznaczają głównie jedno, dzień wolny od pracy. Reszta zależy od indywidualnych planów względnie rodzinnej tradycji. A owa reszta może oznaczać plażowanie i/lub imprezę wieczorem.

Mała dygresja. Do świąt religijnych nie podchodzi się na Jamajce z jakąś powagą. Weźmy np. taką środę popielcową czy wielki piątek…to dni wolne od pracy. Nie pości się ani umartwia, wręcz przeciwnie, wielu idzie sobie potańczyć. Albo poprostu leży się do góry brzuchem, bywa że pod drzewkiem na plaży.

A teraz, czy ja robilam na Jamajce jakąś Wigilię. Czasami. Bywało, że w ten dzień pracowałam. Jeśli już robiłam, to była to trochę taka namiastka wigilii. Był barszczyk z torebki przesłany w paczce od rodziny. W niektórych supermarketach można trafić na włoskie ravioli, które przypominają polskie uszka. Buraczki też są, tylko takie jakieś karłowate, więc można normalny barszcz ugotować jak się chce i ma się czas.
Była sałatka jarzynowa. Była ryba, zamiast karpia moja najulubieńsza ryba bonito. Zakupiona przez mamę bezpośrednio u rybaka w Lucea (podobno okolice Lucea i Negril to łowisko bonito), następnie zamrożona i przesłana przez kogoś albo przewieziona przez nią samą do stolicy. Porcjowanie to działka męża.
Na deser kawałek jakiegoś ciasta ( kupionego 🙂 i filiżanka wybornej jamajskiej kawy Blue Mountains. I jakiś drobny upominek.

Mąż nie mógł się nadziwić dlaczego kazałam mu się ubierać do kolacji jakby szedł do pracy, koszula..itd. I wogóle cała oprawa, jakieś ozdoby itd. W jego rodzinie tradycji świątecznych nie ma, żadnej choinki, tylko ‘niedzielny’ obiad i obowiązkowy sorrel.
Co niektórzy moi jamajscy znajomi nic specjalnego na święta nie robią, poprostu wypoczywają. Jedna znajoma jest katoliczką, więc jest żywa choinka, wieczerza i wyprawa na pasterkę.
Jak prawie w każdej kwestii, Jamajka nie jest jednolita, i w tym chyba tkwi jej urok.

Wszystkim życzę:

Irie Christmas and a (H)appy New hYear!   🙂   🙂

Reklamy

Responses

  1. Muszę powiedzieć, że w tym roku w polskim TV słyszałam kolendy spiewane przez jamajczyków i to po jamajsku :). Śpiewali na przemian z polakami i aż milej się tego słuchało;)

  2. Ja też oglądałam ten program.Superrrr im to wyszło! I muszę powiedzieć,że bardziej mi się podobało jak Jamajczycy spiewali niz Polacy:p Tak wesoło,aż chciało się tańcować:D

  3. Bardzo interesuję się kulturą Jamajki i muszę przyznać, że Twój blog zrobił na mnie ogromne wrażenie.
    Powodzenia w prowadzeniu bloga i szczęśliwego Nowego Roku 🙂
    Polecam http://thevickyexperience.bloog.pl nie mój blog, ale bardzo ciekawy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: