Napisane przez: annajamaica | Październik 28, 2012

Huragan

Słowo huragan pochodzi od słowa Indian Arawak ‘huracan’- i według różnych źródeł znaczy: burza, bóg zła, bóg pogody.

Sezon huraganowy na Jamajce trwa od czerwca do listopada. W przeciągu tych kilku miesięcy mogą  utworzyć  się systemy o różnej intensywności, począwszy od tzw. troph, tropical wave, tropical depression, tropical storm aż po huragan. Siłę huraganu mierzy się w pięciostopniowej skali, zwanej kategorią. Kategoria 1 to najsłabszy huragan o sile wiatru dochodzącej do 80mil/h, a stopniowo nabierając mocy zyskuje  on kolejne numery. Najsilniejszym huraganem o prawdziwie destrukcyjnej mocy jest huragan kategorii 5.

Huragany tworzą się pod wpływem gorącego powietrza napływającego z równikowej Afryki, czyli od wschodu. Bardzo często zatem huragany, jeśli już dotrą w pobliże Jamajki, odbijają na północ albo częściej na południe. Dzieje się  tak dlatego, iż na swej drodze napotykają przeszkodę w postaci Blue Mountains na wschodzie wyspy. Ale również dlatego, że chyba taka poprostu jest natura huraganów, niespodziewanie mogą zmienić kurs.
Najczęściej, najbardziej dotknięte skutkami huraganów są województwa wschodnie.

Wirujący huragan zbudowany jest z przysłowiowego oka oraz z gęstych ciemnych chmur ciężkich od deszczu spadającego ścianą wody. Wezbrane rzeki i potoki wywołują powodzie, podtopienia i osuwiska ziemi.
Im niższe ciśnienie tym intensywniejszy huragan. Im przesuwa się on wolniej tym więcej szkód wyrządza.
Wyhamowuje stopniowo trafiając na ląd, nabiera ponownie mocy znajdując się nad wodą, by z tą samą co wcześniej a może i zdwojoną mocą uderzyć w kolejny ląd – kolejną wyspę jeśli takowa znajdzie się na szlaku.

Kierunek wiatru sygnalizują smagane drzewa uginające się pod wpływem siły żywiołu. Łamią się drzewa ackee i chlebowca, mango – a to drzewa solidne. Jeśli łamie się palma kokosowa, to znak, iż huragan osiągnął wysoką kategorię. Palmy kokosowe ponoć są najwytrzymalsze.

Po przejściu oka drzewa uginają się w przeciwnym kierunku niż dotychczas. Oko cyklonu charakteryzuje się złowieszczym i zdradliwym spokojem. Po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach spokoju– w zależności od wielkości huraganu – środek przesuwa się a podążające za nim chmury przynoszą ponownie deszcz i silny wiatr.

Przypomina się obywatelom, by nie wychodzili z domów, budynków podczas huraganu. W ten sposób unika się ofiar w ludziach.
Gdyby wszystkie konstrukcje budowlane na Jamajce wykonywane były zgodnie z przepisami i na terenach odpowiednich pod budowę, strat materialnych byłoby o wiele mniej. Niestety wiele domów budowanych jest bez pozwoleń samowolnie na zboczach podatnych na osunięcia ziemi w przypadku silnych opadów deszczu, bądź nad brzegami rzek czy pokaźnych rowów melioriacyjnych. Wezbrane rzeki niosące korozyjny materiał ‘wyjadają’ połacie ziemi, porywając osuwający się dom.
Jest mnóstwo prowizorycznie skleconych domo-chatek w biednych częściach, dzielnicach, gettach stolicy ( i nie tylko stolicy). Dachy takich karcianych konstrukcji porywa silny wiatr, a czasem kruszą się one pod ciężarem strąconego przez wiatr drzewa.
Mieszkańcy takich budynków, albo bezdomni, mogą skorzystać z uruchamianych na czas żywiołu schronisk. Są to najczęściej wcześniej do tych celów wyznaczone szkoły, kościoły czy też hala sportowa w przypadku stolicy. Trzeba jednak zadbać o własny prowiant.

Na krótko przed, w trakcie i krótko po huraganie zaprowadzana jest godzina policyjna. Takie środki stosuje się głównie w stolicy. To po to, by zapobiec grabieżom.

Huragan nie nadchodzi znienacka. O zagrożeniu, potencjalnej sile i kierunku wiatru wie się na kilka dni przed uderzeniem. Jest wtedy czas, by się do tego co ma nastąpić przygotować.
W przeddzień szacowanego żywiołu, biura, zakłady pracy odsyłają pracowników wcześniej do domów, mniej więcej o godz. 14. Szkoły robią podobnie. Uczniowie opuszczają placówki w południe.

Przygotowania

OKNA
Jeśli to huragan, a nie byle tropical storm, to właściciele sklepów zabezpieczają swój interes. Jak to robią? Zasłaniają witryny sklepowe płytami ze sklejki bądź wsuwają w szyny nad i pod witryną, płat blachy falistej. Ma to uchronić przed zbiciem szyby w razie latających w  powietrzu różnych odłamków. Zbita szyba z kolei umożliwiłaby dostęp do towaru potencjalnym rabusiom.

Na przybycie boga pogody wypada należycie się przygotować, np. przystrajając okna…
Jeśli w domu ma się okna z szybą to zakleja się je taśmą, po przekątnej. Ma się wtedy szyby w ‘iksy’. Okna z szybami nie są tu okitowane, ani szczelne, przynajmniej te starszej generacji, z którymi ja miałam do czynienia. Łatwo się zatem domyśleć, że przez te nieszczelności do domu leje się woda.
O wiele lepsze są praktyczne ‘okna’, które ja nazywam deszczółko-żaluzjami (mogą być albo drewniane albo metalowe). Jak te widoczne na zdjęciu:

Mając takie okna ma się pewność, że nawet jak coś w nie uderzy to nie wleci nam to do środka. Choć ze szczelnością też może być różnie.

Widoczne na zdjęciu pustaki na dachu, to ponoć kolejna niezawodna wypróbowana metoda, tym razem na uniknięcie porwania dachu przez wiatr. Podobno naprawdę działa.
Mąż wspomniał, że takie pustaki mieli na dachu podczas słynnego na Jamajce huraganu Gilbert w 1988 roku i że ich dach był jednym z nielicznych w okolicy, który nie poleciał sobie w siną dal. Gilbert szalał w najlepsze a do drzwi zaczęli walić co rusz bliscy sąsiedzi z prośbą o przygarnięcie, bo zostali bez dachu nad głową.

JEDZENIE
Wiatr i deszcz oznaczają tu jedno – przerwę w dostawie prądu. A gdy wieje mocno i pada silnie, to oznacza to ni mniej ni więcej tylko ponad przeciętnie długą przerwę w dostawie energii elektrycznej (zerwane lub uszkodzone linie, czasem przewrócone słupy).
W takich okolicznościach lodówka długo chłodu nie utrzyma, produkty zaczną się psuć. Dlatego bardzo ważne jest zaopatrzenie się w niepsującą się żywność (‘puszki’, krakersy itp).
Koronnym produktem kojarzącym się prawie wyłącznie z huraganem, choć spożywa się go również w normalnych okolicznościach, jest zapuszkowana zapeklowana wołowina zwana tutaj ‘bully beef’.
Co ciekawe, podobno po Brytyjczykach, Jamajczycy są drugim narodem,  który coś takiego je.

Ową wołowinę można spożyć z chlebem albo krakersami ( jak te ze zdjęcia w artykule o guavie).
Odporne na gorący klimat przy braku lodówki produkty, które wzbogacą huraganowe menu to m.in: (oczywiście zapuszkowane) parówki, gotowana fasolka w sosach (prawie jak po bretońsku), sardynki, tuńczyk, makrela w pomidorach lub bez.
Półki z tymi produktami są mocno przerzedzone na dzień przed spodziewanym huraganem. Półki z chlebem i różnymi kołaczykami świecą pustkami.

Przed huraganem panuje istny szał zakupowy, prawie jak w Boże Narodzenie. Drogi są zakorkowane, supermarkety notują rekordowe obroty. Do kas czeka się w długich kolejkach. A w koszykach wszyscy mają prawie te same produkty.

PRĄD  I  WODA i etc.
Oprócz żywności kupuje się też wodę w butelkach większych, mniejszych, w baniakach. To na wypadek zakręcenia kurka przez wodociągi. Że niby pompy nie chodzą, czy nie nadąża cośtam z odbiorem wody opadowej tudzież jej oczyszczaniem i uzdatnianiem. A że wodociągi mają opinię najbardziej opieszałej instytucji, na komfort wody w mieszkaniu można czekać i czekać.
Z tego też powodu dobrze jest zaopatrzyć się w jakiś kontener, do którego można nałapać wody na zapas, zanim zakręcą kurek. Żeby było potem czym spłukać….

Jak już wspomniałam wcześniej, huragan równoznaczny jest z brakiem prądu.
Przed nadejściem huraganu robi się zatem przegląd i remanent szuflad jeśli chodzi o świeczki, zapałki, baterie. Baterie do latarek i radia – żeby można było na bieżąco śledzić wiadomości. Do stacji radiowych dzwonią słuchacze z różnych regionów i podają czy wieje, czy nie, jak bardzo, czy coś uszkodziło itd. itp.
Niezastąpiony jest mój telefon, naładowany uprzednio. Ma wszystko czego potrzeba: radio, pasjansa i latarkę!

Kolejki aut ustawiają się na stacjach benzynowych. Oprócz tradycyjnego tankowania, co niektórzy napełniaja kanistry, by mieć paliwo do generatorów.

Nie ma prądu. Za oknem piekło, wieje, szumi, gwiżdże, cieknie. Z radia na beterie coś się sączy, migocze świeczka. Pełna romantyka. I to żadne żarty, 9 miesięcy po huraganie lub innych mniejszych pogodowych niedogodnościach, urzędy notują zwiększony przyrost naturalny.

Gilbert
Najtragiczniejszym huraganem w historii Jamajki był huragan Gilbert z 1988 roku. Ja znam jedynie opowieści o nim oraz piosenkę w wykonaniu Lovindeer:

Z tego co zapamiętał mąż, to przede wszystkim widok po huraganie. Jamajka wydaje się być wiecznie zielona. Otóż po Gilbercie kolorem dominującym był brąz. Zwiało wszystkie liście. Zwiało także wiele dachów, które lądowały gdzieś u sąsiadów.
Przez prawie miesiąc nie było wody. Chodziło się nad rzekę kąpać czy prać. Przez prawie dwa miesiące nie było prądu ( przynajmniej w rejonie gdzie mieszkali). Mama kupowała od rzeźnika mięso i zasalała i peklowała jakoś żeby się nie zepsuło.
Lekcje odrabiało się bladym świtem, korzystając z naturalnego światła. Wieczory spędzało się na werandzie przy rozgwieżdżonym niebie, w towarzystwie cykad i odgłosie generatorów sąsiadów.
W ciągu dnia huczały nad głowami amerykańskie transportowce przylatujące z pomocą humanitarną.
Ci, których było stać i mieli możliwość, przenosili się na prawie pół roku do USA a wracali gdy sytuacja na wyspie się unormowała.

Ivan
W roku 2004 przeżyłam swój pierwszy huragan. Był to Ivan, kategoria 4. Nie uderzył bezpośrednio, ale i tak miałam pietra. Ucierpiała zwłaszcza południowa część wyspy.
Pamiętam straszny upał na kilka dni przed. Kiedy stało się jasne, że poczujemy skutki huraganu, i to takiej mocy, zaczęły się gorączkowe przygotowania. My wybraliśmy się do Mega Martu po plastikowy kontener, żeby móc go później  napełnić wodą. Nie omieszkaliśmy zaopatrzyć się w typowe huraganowe wiktuały i odstać swoje w kolejce do kasy. Tkwiliśmy w wiecznych korkach.
W domu, mąż zarządził ‘ewakuację’. Ewaukowaliśmy się do kuchni, bo tak skonstruowana była nasza kawalerka, że kuchnia była najbezpieczniejsza. W pokoju zakleiłam taśmą szyby, zwinęliśmy dywan, łóżko przetransportowaliśmy do kuchni, tego co się już nie zmieściło w kuchni opakowaliśmy plastikowymi workami.

Ivan, gdy już nadciągnął, wiał przez dobrych kilka godzin. Słyszałam jak z dachu lecą dachówki i z hukiem rozbijają się o beton. Niektórzy pozbyli się okien. Wiatr był tak silny, że deszcz padał poziomo, a nie…jak zwykle pionowo lub pod lekkim kątem. Więc gdy padał poziomo, to prosto w szyby, przez nieszczelności w oknach wszystko to leciało do mieszkania; w pokoju  pływało – szedł w ruch mop. Momentami podmuchy wiatru były tak silne, że myślałam że wybije okna. Niedaleko, na sąsiedniej posesji rosło olbrzymie rozłorzyste drzewo. Widziałam jak nim kołysze jak witką trawy. Całe szczęście, że nie kołysało nim w stronę naszych okien.

Ja mało w gacie nie narobiłam, a mąż sobie najzwyczajniej w świecie spał i chrapał, jak mu się znudziło słuchanie radia i dzwonienie do rodziny, żeby się dowiedzieć co u nich. No i oczywiście relacjonowanie jak to ja się trzęsę ze strachu.
A po huraganie Ivanie było wielkie sprzątanie (ale mi się zrymowało).
Ludzie na słońcu suszyli sofy, dywany…
Ivan wyrządził wiele szkód. My długo nie mieliśmy wody i prądu, wody dłużej, co było bardzo uciążliwe wziąwszy pod uwagę niemożność wzięcia porządnego prysznicu w tropikalnym upale. Ech te butelkowe ‘prysznice’….
( ach, no i oczywiście była godzina policyjna; w Downtown policja strzelała do rabusiów)

Sandy
Nie boję się wyznać, że jestem teraz huraganowym weteranem. Wiem co i jak, a od czasu Ivana huragan nie doświadczył mnie już tak bardzo.
A było ich kilka. Niektóre liznęły wyspę, inne gwałtownie zbaczały i mieliśmy zamiast huraganu tropikalną burzę, czyli nic ‘nadzwyczajnego’.
Kilka razy Jamajka znajdywała się na trasie huraganów – nawet kategorii 5, by w ostatnim momencie zmieniły one kurs. Takie właśnie ‘incydenty’ doprowadziły do tego, że od niedawna Jamajczycy zaczęli poniekąd ignorować ostrzeżenia, tłumacząc sobie  ‘przejdzie bokiem, jak zwykle’. Co wiele razy się sprawdziło, ale nie w przypadku Sandy- ostatniego huraganu w sezonie 2012.
Na początku wszyscy myśleli, że poprostu dużo popada. I wogóle to z takiego kierunku jeszcze huragan na Jamajkę nie przyleciał, z południa!! Tu już nie mogło być mowy o gwałtownym zmianie kursu.
Huragan przeciął całą wyspę.

Jako że ludność długo ignorowała Sandy, gdy rozeszła się wreszcie wieść o tym, że to jednak huragan i idzie na nas, i nie ma zmiłuj się, to oczywiście….wszystko ruszyło na sklepy.
Nie powiem, my też znaleźliśmy się w gronie niedowiarków. Gdy zdecydowaliśmy w przeddzień huraganu, żeby może jednak zakupić dodatkową paczkę krakersów i jakąś puszkę bully beef czy coś, to jedynie spaliliśmy benzynę bo wróciliśmy z niczym. Wszędzie korki, na ulicach młodzież szkolna, supermarkety oblężone, przy wjazdach korki, bo parkingi były przepełnione; więc odjeżdżaliśmy. Wykorzystując krótką przerwę w opadach, bo padać zaczęło już we wtorek, wybraliśmy się ponownie na zakupy wieczorem. Gdy w pobliskim supermarkecie dotarłam do półek z chlebem, to doznałam deja vu. Znajomy z dzieciństwa widok pustych półek…
Nic nie zostało, nawet kołaczyki zniknęły. Z półek zniknęły też parówki, mocno przerzedzone zostały rzędy z fasolką.

Według prognoz huragan Sandy miał dotrzeć na ląd ok. godz. 14:00 czasu lokalnego. I tak się stało. Najbardziej dotknięte regiony to okolice Kingston, oraz województwa północne: St. Mary i Portland. Zniszczone zostały uprawy bananów w St.Mary. Ogólnie bardzo ucierpiało rolnictwo. Miały miejsca powodzie, osunięcia ziemi, domy podmywało albo tratowały je olbrzymie głazy ( co najmniej w dwóch przypadkach z jednym skutkiem śmiertelnym). Łamały się drzewa, uszkadzało linie energetyczne.

Ogłoszenie godziny policyjnej nie było niespodzianką.

Po huraganie 70% domostw było bez prądu. My znaleźliśmy się w szczęśliwych 30%. Szok, prąd mieliśmy nawet w trakcie trwania huraganu, nie licząc kilkakrotnych chwilowych pyknięć. Takie są chyba plusy mieszkania w New Kingston. W tej dzielnicy jest koncentracja biurowców i hoteli, urzędów, ministerstw. Pewnie dlatego.

I wodę też mieliśmy.
Jedyną niedogodnością było to, że wlało nam się trochę wody przez drzwi balkonowe.

Dzień po huraganie, w czwartek popołudniu wybraliśmy się na mały rekonesans.
Na ulicach stolicy jeszcze mokro płynęła deszczówka. Na poboczach i chodnikach gdzieniegdzie ułamane gałęzie, albo większe części drzew.

Na Hope Road kablówka Flow i energetyka pracowały nad zniwelowaniem uszkodzenia linii.


Nie wszystkie światła działały. Ale stolica wracała do normalnego funkcjonowania. W New Kingston, Knutsford Boulevard wyglądało tak jakby wcale nie było dzień wcześniej żadnego huraganu:


W Juici Patties interes jak codzień.

Trwa przeliczanie strat na dolary. Prasa informuje, by nie spodziewać się hojności pomocy humanitarnej, bo kryzys panuje… a rząd już za bardzo nie ma skąd brać…

Reklamy

Responses

  1. :)Czy to ten sam Sandy ,który atakuje w tej chwili wschód USA?
    U Ciebie już po awanturze, pozwól posiedzę trochę i poczytam wcześniejsze wpisy.Trochę to zajmie czasu,ale bardzo mnie zaciekawił Twój blog. Już jestem pewien,że masz nowego wielbiciela.

    • Ten sam, ale u nas tyle szkod nie wyrzadzil. W tv ogladamy straty jakie Sandy spowodowala w USA i jestesmy w szoku.

  2. dobrze ze juz po, god save Jamaica 🙂

    • 🙂 najgorzej bylo w St.Mary i Portland
      W Kingston az tak strasznie nie bylo. Na zachodzie wyspy strat chyba zadnych.

  3. Huraganów Ci nie zazdroszczę… i nie wiem czy mogłabym jeść corned beef długo 🙂

    • Ty wiesz, że ja to cornbeef nawet polubiłam. Ale wszystko co w nadmiarze to po jakimś czasie pewnie obrzydnie.

      • w sumie rozumiem… ja mieszkając w irlandii polubiłam baked beans.. 🙂 Z czasem człowiek uczy się pokory i jedzenia fasolki 🙂 Pozdrawiam

        • ha 🙂 na Jamajce też to jest, tzn. baked beans i całkiem popularne. Dosyć czesto w naszym menu. jak nic spuścizna kolonialna.

          • proszę – słoneczna Jamajka i deszczowa irlandia mają coś wspólnego: baked beans!!!! 🙂

  4. Ale urwał!!!!!!!!!!!!!!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: