Napisane przez: annajamaica | Wrzesień 25, 2012

Czego boją się Jamajczycy

No i stało się.

Stało się to, czego obawiałam się od początku mego tu pobytu. Bliskie spotkanie trzeciego stopnia, cielesny kontakt z…karaluchem.
I dobrze, że wydarzenie to miało miejsce teraz, a nie wtedy gdy dopiero co na Jamajkę przybyłam, bo bez wizyty u psychoterapeuty pewnie by się nie obyło.
Bo jestem przekonana, że dosłowne zetknięcie się z karaluchem skończyłoby się jak nic psychiczną blizną i traumą.

Kolejny już raz dostałam nauczkę, by pamiętać o zamykaniu okien gdy się zmierzcha.
A ja (owego pamiętnego dnia)  sobie o tym przypomniałam grubo po zmroku, gdy już wszędzie wokół było ciemno. Pozsuwałam deszczułko – żaluzje.
Gdy nadeszła pora wieczornych ablucji, weszłam dziarsko pewnym krokiem do łazienki.
Umyję zęby najpierw, pomyślałam sobie. Podeszłam do zlewu, biorę w jedną łapę szczoteczkę, sięgam drugą po pastę do zębów. Aż tu nagle, jak coś nie ruszy na mnie zza pasty. Wszystko przebiegło w ułamkach sekund. Gnojek skoczył na wysuniętą przy zlewie szufladę ( bo właściciele zabudowali bez sensu zlew) a z szuflady, prosto na moje gołe kolano.
W życiu nie podejrzewałabym, że potrafię wydobyć z siebie taki krzyk.
Ryknęłam więc, jednocześnie energicznym odruchem bezwarunkowym strącając karalucha z nogi. Tak niefortunnie ruszyłam czy też wykopnęłam nogą, że walnęłam z całym impetem w wysuniętą szufladę. Ałłaaa, zakrzyknęłam tym razem.
Mąż przybieżał z odsieczą, przeczuwając dlaczego ryknęłam jak zażynany bawół, bo w ręce dzierżał klapka, gotowy do łowów.
O, tu tu, zabij dziada, rozkazałam.
Mąż jak zwykle po moich przypałach z karaluchami, bardzo się starał, żeby nie buchnąć śmiechem. Ja nie wiem…, zero w nim współczucia dla mnie.
Na dodatek jeszcze potem prześladował mnie pytaniami typu ‘jakie to uczucie, gdy tyle nóżek na raz rusza ci się na skórze’.
A jaki siniak mi się zrobił w miejscu zderzenia z szufladą! Taki fioletowy, że aż prawie czarny.

Wracam do mojego krzyku.
O rany, myślę sobie, na bank wszyscy sąsiedzi mnie usłyszeli. Ale to ja tak tylko panikuję z tymi karaluchami. Oni pewnie pomyśleli sobie, że ja jaszczurki się wystraszyłam….

JASZCZURKA

Tak tak, bo karaluchy, mrówki i pajączki zbytniej sensacji tu nie wzbudzają. Za to jaszczurki, i owszem. I to głównie kobiety jamajskie bardzo boją się jaszczurek, choć zdarza się że i panowie również.
Najlepiej zobrazują to przykłady…

Pozwolę sobie jednak zacząć od siebie.

Tak samo jak robactwo, tak i jaszczurki pchają się do domów. Być może dlatego, że to robactwo to jaszczurcze pożywienie i idą jego śladem. Jest więc stworzeniem pożytecznym. Raz miałam okazję śledzić akcję prawie jak z kanału discovery i to bez wychodzenia z domu, bo wszystko rozgrywało się na ścianie.
Jaszczurka zaczęła jakoś leciutko charczeć czy jakby rzęzić. Heh, pewnie jakiś upolowany karaluch stanął jej sztorcem w wąskim  przełyku, wysnułam przypuszczenie. No i faktycznie, odkrztusiła coś co przypominało karalusze skrzydło.
Coś za coś. Taka ‘domowa’ jaszczurka poluje na obrzydłe insekty, ale zostawia po sobie ślady w postaci smużek fizjologicznych na ścianach.

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam jaszczurkę na ścianie w mieszkaniu, wyraziłam jedynie zdziwienie, jak ona tu wlazła. Żadnej innej reakcji z mojej strony nie było. Wysłuchałam mężowskich wyjaśnień i tyle. Zdziwił się.
Stwierdził, że taka stoicka reakcja jest tutaj nietypowa, bo kobiety zazwyczaj narobią pisku i wrzasku na widok jaszczurki. Podobno dlatego, że najczęściej do domów trafia odmiana zwana croaking lizard, która jest przezroczysto biała, co wywołuje u pań obrzydzenie. Do tego, gdy taka zimnokrwista jaszczurka przez przypadek wyląduje na skórze, to to podobno bardzo nieprzyjemne uczucie. No i gady szybko się poruszają, szczególnie niespodziewanie spłoszone, można się więc porządnie wystraszyć.
Mnie raz wyskoczyła z nogawki przy wciąganiu dżinsów.

źródło: internet

Kiedyś w pracy…

Po krótkim wahaniu, zagadnęłam koleżankę, która wyglądała jakby coś ją trapiło, albo jakby ją brał jakiś wirus:
ja: Tanisha, wybacz że zapytam, ale wszystko w porządku? Jakoś niewyraźnie dzisiaj wyglądasz.
T: Eeh, praktycznie w ogóle nie spałam zeszłej nocy.
ja: Jakaś strzelanina w okolicy?
T: Nieee, jaszczurkę miałam w sypialni.
Widząc moją zdziwioną minę, Tanisha opowiedziała wydarzenia minionej nocy. Oto jej relacja:
‘ Gdy zauważyłam jaszczurkę w sypialni, to oczywiście uciekłam do drugiego pokoju, zatrzaskując drzwi za sobą. Długo nie chciałam spowrotem do sypialni wejść. Z siostrą się na nią zasadziłyśmy. Ja miałam gada wypłoszyć miotłą i nakierować na siostrę, która czekała z maczetą. Trochę czasu, energii i wrzasków nam to zajęło. Na koniec siostra ją poszatkowała.
Tak to wszystko mnie rozstroiło, że nie mogłam zasnąć, tylko przedrzemałam na sofie, bo dalej do sypialni bałam się wejść.’

I znowu w pracy….
ja: Chłopaki, patrzcie jaka fajna jaszczurusia, taś taś taś. To ta jaszczurka – celebrytka z reklamy Geico.

Na co koledzy, recepcjonista i grafik, wypruli z lunch roomu, bo to tam akcja miała miejsce. Zatrzymali się za wpółprzymkniętymi drzwiami. Słyszę ich jak do mnie zza tych drzwi mówią:
oni: Okno ktoś przed nami zostawił otwarte i przyszła. Ania, a po stole biegała?
ja: No.
oni: O rany, ja tam jadł nie będę!
W końcu jakoś ją zagnałam do okna i uciekła sobie. Zasunęłam okno, włączyłam klimę. Chłopcy jeszcze ciężko wystraszeni weszli. Zgodnie obaj przyznali, że jestem bardzo odważna.

STONOGA

Będzie teraz prawie mesjańsko. Stonoga na Jamajce nie ma stu nóg, tylko….czterdzieści. ( Co ciekawe w j.rosyjskim także: ‘sorakanożka’)
Fortyleg.
Wystarczy tylko wymówić ten wyraz, a wywoła się popłoch i zobaczy paniczny strach na twarzy nawet największego maczo.
Ugryzienie fortyleg jest podobno niesamowicie bolesne, niezagrażające życiu dorosłego, ale groźne dla dziecka.
Jest to stwór obły i ciemnobrązowy, o ile dobrze pamiętam. Widziałam to to raptem ze trzy razy.
Najbardziej pamiętny oczywiście okazał się pierwszy kontakt.
Było to w mieszkaniu w MoBay. Swoją drogą tamto osiedle ( właściwie hotel przerobiony na mieszkania) wybudowali chyba w jakiejś bio enklawie czy co, bo nam do środka właziły różne dziwne stworzenia, których ani wcześniej ani później nigdzie nie widziałam. O jak np. to:

wrzuciłam zdjęcie żuka, bo niestety fortyleg nie uwiecznilam.

Nie o żuku miało być. Stonoga. No więc pewnego wieczoru ja gapię się w telewizor, mąż przy stole, przy kompie. Naraz jak ten mój mąż nie skoczy i nie zacznie podskakiwać. Tak przestępując z nogi na nogę krzyczy do mnie: buta buta daj mi buta, szybko!!
Ja patrzę na niego jak na wariata, ale podałam mu tego buta. A ten, jak nie zacznie walić w podłogę. Dobrych kilka razy tak przyłożył. Jak ochłonął, zaczął się tłumaczyć:
‘ coś mnie zaczęło smyrać w nogę. Jakieś miałem przeczucie, nie wiem, bo zamiast tupnąć jak zwykle – bo najpierw myślałem że to komar – to spojrzałem w dół. Jak spojrzałem tak się przeraziłem. Fortyleg.’
Dopiero wtedy podeszłam, by przyjrzeć się ofierze.

OSA

Osy tutaj są jak z ‘Pszczółki Mai’, takie pomarańczowawe chude z długimi zwisającymi odnóżami. I tak jak w bajce, osy te są bardzo agresywne i sieją ogólny postrach.
Mąż od początku mnie przed nimi ostrzegał. Podobno atakują ot tak sobie, nawet nie prowokowane i lecą prosto do oczu. Więc trzymam się od nich z daleka. Reaguję jak Tanisha na widok jaszczurki.

Już tradycyjnie, mam historię nt. osy z krzykiem w tle. Tym razem bohaterką opowieści będzie Szwagierka nr1.
Wybraliśmy się w odwiedziny. Gadu gadu. Szwagierka oddaliła się do kuchni. Nie trwało długo gdy podskoczyliśmy wszyscy troje: ja, mąż i siostrzeniec, w reakcji na przeszywający krzyk szwagierki.
Z mężem byliśmy w szoku, bo Szwagierka nr 1 zawsze taka bojowa a tu okazała słabość. Oczy wielkie zrobiliśmy. Jak ochłonęliśmy to zachciało nam się śmiać. Z trudem się powstrzymaliśmy. A ta znowu jak nie ryknie z tej kuchni. Zasłoniliśmy usta, żeby nie parsknąć, wredziole. Ja wreszcie szturcham męża i mówię:
No idźże, ratuj siostrę!
Okazało się, że osa do kuchni wleciała. Szwagierki paniczna reakcja była wynikiem traumy. Kiedyś osa ją użądliła w palec i cała ręka jej lekko zdrętwiała. Trochę potrwało zanim jej ręka wróciła do pełnej sprawności.

DOWNTOWN Etc.

O stolicy i Downtown pisałam tu.
Powiem zatem jeszcze raz, że większość Jamajczyków boi się Downtown. W szczególności ci, którzy pochodzą spoza stolicy.

Pracując jako przewodnik, towarzyszyłam pewnego razu rosyjskim turystom na wycieczce po stolicy. Kierowca pojazdu pochodzi z Ocho Rios. Podczas przejazdu przez Downtown kierowca pomylił się i skręcił w złą uliczkę. Zimny pot wystąpił mu na czoło. Bardzo starał się ukryć zdenerwowanie.

Tu wiadomo, które miejsca ‘cieszą’ się złą sławą więc zachowuje się tam niezwykle ostrożnie, albo poprostu takich miejsc się unika.
Ja w pewne miejsca, i nie tylko w stolicy, nie jeżdżę i moi jamajscy znajomi to rozumieją.

Kiedyś w Mobay, moi koledzy z pracy wymyślili tzw. ‘cook out’, czyli gotowanie, grilowanie, jedzenie na świeżym powietrzu + jakieś piwko albo rum, muzyka i tańce. Dostałam adres i wskazówki jak dojechać do domu kolegi, gdzie impreza miała się odbyć. Na koniec jednak kolega stwierdził: ‘ to wszystko na wypadek gdybyś się zdecydowała przyjechać, ale ja nie sądzę żeby mąż chciał cię tam podrzucić, szczególnie o takiej porze’.
Gdy po powrocie z pracy do domu, pokazałam mężowi kartkę z namiarami, usłyszałam kategoryczne ‘NIE’. O tym, żeby jechać do czy przez Norwood (bo tam mieszkał ten mój kolega z pracy) w Montego Bay wieczorową porą mowy nie ma. O tej części drugiego miasta głośno często ze względu na popełniane tam morderstwa.

obrzeża Kingston

GUNMAN

czyli bandzior. Miejsc złych można unikać, ale czasem ich mieszkańcy zapuszczają się w tzw. dobre dzielnice czy części kraju by kraść i mordować.
Wszędzie trzeba być ostrożnym, uważać i mieć się na baczności. Mąż kiedyś stwierdził, że dobrzy ludzie tutaj czują się jak zwierzyna łowna, a myśliwi to bandziory. Każde mieszkanie, każdy dom tutaj jest okratowany. Mieszkamy jak w klatce.


Ale jak ktoś bardzo chce, to nawet kraty go nie powstrzymają. Przykład: zabójstwo znanego i cenionego w Montego Bay ginekologa – położnika. Bandziory weszły nocą przez dach. Nawet w dzień nie można spuścić gardy. Szczególnie przy wsiadaniu/ wysiadaniu z samochodu, przy wyjściu z bankomatu albo banku. Dobrze wyrobić w sobie jakiś szósty czy siódmy zmysł, alarmujący gdy istnieje podejrzenie że jest się obserwowanym. Przykład sprzed tygodnia: w Mandeville w biały dzień, na parkingu centrum handlowego strzelanina. Okazało się, że bandziory obserwowały jakiegoś biznesmena, który wyszedł prawdopodobnie z banku. Wsiadł do samochodu. Podeszło do auta dwóch gostków, pokazali spluwę, kazali otworzyć drzwi. Gdyby to zrobił, pewnie by odjechali z nim w środku, zabili a ciało porzucili w cukrową trzcinę. Facet odmówił, więc zaczęli do niego strzelać, w biały dzień pragnę przypomnieć. Postrzelili, nie zabili. Na szczęście w tym przypadku policja była blisko i złapali bandytów.

Przykłady mogłabym mnożyć, ale to obszerny temat na osobny wpis.

Przez takie a nie inne tutejsze realia i bycie łowną zwierzyną – potencjalną ofiarą, muszę wysłuchiwać i stosować się do mężowskich przykazań:
1. Nie patrz pod nogi, patrz przed siebie.
2. Zadzwoni komórka, stań, odbierz – nie idź w tym samym czasie.
3. Nie trzymaj kluczy, telefonu, wszystkich pieniędzy w torebce.
4. Nie grzeb w torebce, zrób to w sklepie albo w aucie – bo spuścisz wzrok i możesz stać się ofiarą przez moment nieuwagi.
5. Rozejrzyj się dobrze czy nie ma kogoś podejrzanego w pobliżu zanim wsiądziesz do auta. Zaraz po wejsciu blokuj drzwi.
6. Zauważysz kogoś podejrzanego, popatrz się na niego, daj znać, że go widzisz. W ten sposób może się rozmyśli, bo zda sobie sprawę, że nie będzie miał momentu zaskoczenia.
7. Uważaj na obcych, którzy są dziwnie szczególnie mili. Coś od ciebie będą chcieli.

Tyle mi się przypomina, może jest ich więcej. Brzmi może strasznie. Po adaptacji te środki ostrożności stają się codzienną rutyną.

Reklamy

Responses

  1. No, to wreszcie wiem, co znaczy croaking lizard i fortyleg*), dzieki!
    PS
    *) Czasem zasłyszane w jamajskich piosenkach

    • 🙂
      gdybyś mógł widzieć te reakcje na jaszczurki albo fortyleg, bezcenne.

      • Czy przypomina to nieco reakcje Polek na widok myszy w mieszkaniu?

  2. Oj,widzę Cię oczyma wyobrazni jak skaczesz w łazience przez tego gnojka 😉
    Ale na pytanie Twojego męża ‘jakie to uczucie, gdy tyle nóżek na raz rusza ci się na skórze’ sama dostałam gęsiej skórki-fuj!!
    Pozdrawiam Was serdecznie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: