Napisane przez: annajamaica | Wrzesień 10, 2012

Chlebowiec

Piszę o chlebowcu, bo to jedna z wielu tu roślin, których przed przybyciem na Jamajkę nie znałam, a która – po oswojeniu się moich kubków smakowych- stała się jedną z moich ulubionych.

Skąd się tu wziął?

Chlebowiec nie jest autochtonicznie jamajskim drzewem, mimo iż tak się może wydawać, bo jest bardzo na wyspie powszechny. ( Widać poczuł się jak w domu. )
Drzewo to łatwo rozpoznać dzięki charakterystycznym ciemnozielonym palczastym liściom.

Owoc chlebowca – część jadalna – to sporych rozmiarów zielona kula. ( na zdjęciu owoc mocno niedojrzały, maławy)

Sadzonki chlebowca dotarły na Jamajkę aż z Tahiti w 1793 roku.
Owoc chlebowca miał się stać tanim produktem żywnościowym dla pracujących na plantacjach niewolników. Tak się jednak nie stało, tzn. drzewa się przyjęły, a jakże, ale nie przyjął się pomysł z podawaniem owocu  niewolnikom. Nie przypadł do gustu. Karmiono więc nim żywy inwentarz.

Słyszałam, że późniejsze próby przekonania wyspiarzy do chlebowca spełzały na niczym, ba, odbierane były jako najwyższa zniewaga, bo przecież chlebowcem karmiono świnie!! i oni niby mieli jeść to samo co żarły parzystokopytne?!

Te fakty poszły w zapomnienie. Obecnie owoc chlebowca to jeden z wielu składników jamajskich posiłków i dodatków do grilowanego mięsa.

Roast Breadfruit, czyli ugrilowany chlebowiec – po lewej – jako dodatek do Jerk Chicken w grilowni pt. Scotchie’s, MoBay

Smak oraz jak i z czym go jeść.

Niełatwo mi będzie opisać smak, bo nie wiem do czego by chlebowca porównać.
W sukurs może przyjść opakowanie chlebowcowych chrupek, na którego odwrocie widnieje krótki opis i porównanie smakowe:

W opisie mamy, iż gotowany chlebowiec przypomina nieco gotowanego ziemniaka albo świeżo upieczony chleb. Powiedzmy, że to opis zbliżony do rzeczywistości.

Owoc chlebowca przygotowuje się na trzy sposoby. Albo się go gotuje, albo griluje i/lub smaży.
Jak na wstępie wspomniałam, jestem fanką chlebowca, więc niezależnie od sposobu przyrządzenia, zajadam się nim. W przeciwieństwie do męża, który twierdzi, że chlebowiec jest mało treściwy i tylko przez niego przelatuje, a on potrzebuje konkretu w postaci yamu, bananów i nieszczęsnej jamajskiej mącznej kluski.

Podobno innego chlebowca się gotuje a innego griluje. Chodzi mi tu o stopień dojrzałości owocu. Jasnozielona kula, bez żadnych brązowych plamek i kropek, to owoc nadający się do gotowania. Przebarwienia sugerują zaawansowany stopień dojrzałości, dający lekko słodki smak. Taki owoc się griluje.

Przed przystąpieniem do obróbki kulinarnej najpierw należy usunąć ogonek owocu. Usłyszałam również od męża, iż należy postawić owoc na tej wykrojonej stronie, po to by wyciekła biaława substancja. Niestety nie byłam naocznym świadkiem tego procesu. A gotowany chlebowiec jadłam u teściowej, więc tylko zdąrzyłam zobaczyć jak wrzuca ona pokrojone kawałki do garnka, a niedługo po tym nakłada mi je na talerz.

Podpatrzyłam także jak teściowa griluje chlebowca. Ma specjalne miejsce na podwórku gdzie w specjalnym kociołku griluje owoc, starannie z każdej strony. Ma się rozumieć, jej chlebowce smakują najlepiej. Gdy odwiedza nas w stolicy, zawsze przyjeżdża z pokaźną torbą pełną świeżych wiejskich wiktuałów. Wiedząc jak bardzo lubię chlebowca, zawsze przywozi co najmniej jeden, już ugrilowany.

Oto chlebowiec od mamy:

My, jemy go wtedy, jako dodatek, na śniadanie. Wykrawam łódki, obieram z przywęglonej skórki i kładę na rozgrzaną patelnię. Tak odgrzane, przysmażone kawałki chlebowca są wtedy przyjemnie chrupiące.

Chrupać można także chlebowcowe ‘czipsy’.



Oprócz walorów żywieniowych, chlebowiec może służyć jeszcze innym celom. To coś, co trzymam w ręku:

podobno używa się do odpędzania komarów, tzn. nie macha się tym tylko podpala. Dym, jaki wydobywa się z owego tlącego się produktu ubocznego, czy też źle uformowanego chlebowca ( mnie to wygląda na jakiegoś symbiotycznego pasożyta, ale ja się nie znam) okazuje się być skutecznym środkiem owadobójczym.

To tyle o chlebowcu. Narobiłam sobie tylko smaka, a chlebowcowe chrupki nie zawsze w sklepach są, a mnie się właśnie zachciało.

Reklamy

Responses

  1. Anna, you make my day


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: