Napisane przez: annajamaica | Sierpień 21, 2012

Kociadupa

Dawno, dawno temu….w Montego Bay……

‘Przysiad na wdechu. Na wydechu w górę, raz i dwa. Ciężarki w górę, wydech. W dół, wdech’, słyszę energiczne polecenia instruktora, solidnie umięśnionego body buildera.
Rzucam okiem, grupa jest wiekowo zróżnicowana. Są babki, które mi wyglądają na 60-tki, a zasuwają jak 18-tki.  Co za wstyd. Ambicja podpowiada mi, by przynajmniej spróbować zachować pozory tego, że jakoś sobie radzę.

‘O rany, niedobrze mi’. Ale ja uparta jestem, dalej robię ‘padnij – powstań’, co prawda dwa razy wolniej niż reszta grupy, ale trzymam się. Zimny pot na mnie wystąpił. ‘O bosz’ chyba tu rzygne zaraz jak jeszcze jeden skłon zrobię’. Zrobiłam. Przy powrocie do pionu zaczęły mi w oczach latać ciemne płatki. Rzuciłam ciężarkami o parkiet i wyparzyłam z sali.

Rzecz dzieje się w siłowni pt. Gymkhana w Montego Bay, a tam (przynajmniej wtedy kiedy ja byłam jej członkiem) sala do ćwiczeń grupowych to osobny budyneczek. Więc wypadając z sali ćwiczeń znalazłam się na zewnątrz. By dostać się do budynku recepcji i łazienek, musiałam pokonać kilka stopni.
Pchnęłam drzwi i rzuciłam w stronę recepcjonistki: ‘pomocy, chyba mdleję’!
Rozczapierzając ręce dla asekuracji w razie jakby mną zatoczyło, żebym mogła zamortyzować upadek czy zderzenie z rowerkiem stacjonarnym- pospieszyłam w stronę łazienek. Mdli mnie i mdli, ale nic z tego nie wynika. Przemyłam twarz zimną wodą.
Przejęta recepcjonistka weszła po chwili do łazienki i pyta czy żyję. Powiedziała, żebym z nią poszła, bo zaparzyła mi herbatkę imbirową. Niby dobrze działa na żołądek.
Usiadłam na schodkach jakie prowadzą z recepcji na salę z urządzeniami, pochyliłam głowę, siorbałam gorącą herbatę. Powoli dochodziłam do siebie.

To była moja najsampierwsza sesja w montegońskiej siłowni. I od razu miałam takie wejście. Mąż mnie zapewnił,  po tym jak się ze mnie porządnie uśmiał, że na mur beton dostałam tam już jakąś ksywkę, ‘ta co o mało nie świtnęła’.

Jakby tego było mało, miałam tak fatalną kondycję, że przez pewien czas, na jakie zajęcia bym nie poszła, to albo cała się telepałam – pilates, albo o mało płuc nie wypluwałam – aerobiki i inne takie. Innymi słowy, byłam gwiazdą. Szybko znali mnie wszyscy, nawet gdy ja o tym nie wiedziałam. 😉
Ale nic to. Regularne sesje i chęć dotrzymania kroku grupie, zrobiły swoje. Do tego stopnia, że pewnego dnia pani instruktorka pilates zaprosiła mnie i dwie inne dziewczyny, żeby z nami nakręcić jakieś promocyjne wideo dla jej prywatnego użytku. Ha!!

I tu dochodzę wreszcie, po tak długim wstępie, do tego skąd taki tytuł postu…

Instruktorka pilates objaśniła nam co i jak. Podała datę i szczegóły akcji.
Miejsce, w którym miałyśmy się prężyć do kamery, to wzorowa farma w wiosce odległej od Montego Bay o jakieś pół godziny jazdy krętymi drogami. Wioska ta, to podobno miejsce urodzenia jednego z jamajskich bohaterów narodowych, Sam’a Sharpe’a (stracony w Montego Bay za udział w rebelii niewolników w 1832 roku bodajże).

Ja bardzo się napaliłam na tę wycieczkę. Nie ze względu na kamerę, ale na samą farmę i wioskę. Wioska bowiem nosi wdzięczną i swojską dla polskiego ucha nazwę, Catadupa (katadupa).
Oto zdjęcie, na dowód tego, że prawdę mówię; nazwa wyryta w kamieniu.

Oprócz rolnictwa właściciele farmy parają się też turystyką, przyjmując zorganizowane grupy. W każdym hotelu w Montego Bay jest kącik atrakcji turystycznych, gdzie można zapisać się na jakąś wycieczkę, m.in na ‘naszą’ Croydon Plantation w Catadupie.
Oto link do strony farmy:
http://www.croydonplantation.com/

….
Po dotarciu na ‘plan filmowy’, padłyśmy powalone pięknem widoków

na rozłożone uprzednio maty i ręczniki. Tam, gdzie zazwyczaj stołują się grupy wycieczkowe, my tworzyłyśmy pilatesowe pozy, ku uciesze panów operatorów – aparatu i kamery.
Po 45-minutowej sesji, mogłyśmy do woli nacieszyć zmysły.

W tak pięknym otoczeniu zostałyśmy poczęstowane niektórymi owocami, jakie rosną na farmie.

Były więc ananasy, bo rośnie ich tam kilka gatunków.

Były mandarynki, pomarańcze chyba też. Były wreszcie gwiezdne jabłka – star apples.

Grejfruty też tam rosną.

Jak już się napatrzyłyśmy i naczęstowałyśmy to wybrałyśmy się do domu właściciela plantacji a zarazem znajomego naszej instruktorki.


Dom jest świetnie usytuowany, na wzgórzu, z którego roztaczają się niesamowite widoki no i ma się plantację na oku, poniekąd. Poza tym, dom jest obsadzony sosnowatymi drzewami dającymi kojący cień.

Kombinacja wzgórze + cień sprawia, że w domu czuje się rześko. Dom ponadto jest bardzo przestronny i przewiewny.

Na miejscu dostałyśmy świeże naturalne soki i inne poczęstunki i przejrzeliśmy co też panowie nakręcili i nacykali.
Krótko po tym, opuściliśmy farmę.

Zdjęcia i video to miała być część projektu pani instruktorki, w którym to prowadzi zajęcia na łonie natury.
Nie wiem czy pomysł się przyjął, bo krótko po tym jak stałam się ‘sławna’ w świecie fitness, przeprowadziliśmy się do Kingston i to w takich okolicznościach, że mogłabym kryminał na ich podstawie napisać. Więc kontakt się trochę urwał.

Teraz…..

W Kingston mojej ‘fitness kariery’ nie kontynuowałam z dwóch względów. Po pierwsze siłownie są tu dwa razy droższe niż w Montego Bay. Po drugie, nienormowany czas pracy.
Powróciłam do kondycji ameby, i gdyby teraz przyszłoby mi iść na siłownię, pewnie znowu miałabym jakieś odloty.
Mam nadzieję, że wrócę do pilates któregoś dnia. Pani instruktorka zaraziła mnie pilatesowym bakcylem (zbawienne skutki na moje plecy). Jest świetnym nauczycielem.
Oto krótki artykuł o niej:
http://jamaica-gleaner.com/gleaner/20110401/social/social3.html

A tak w ogóle to do napisania o Catadupa zainspirował mnie artykuł z zaprzyjaźnionego bloga.

Reklamy

Responses

  1. Pociesz sie, ze bylo Ci dwa razy trudniej bo klimat inny niz znasz od urodzenia.

  2. szkoda ze nie ma guzika LUBIE TO 🙂

  3. A gwiezdne jablko lata w PL pod nazwa karambola:) Swietnie piszesz:)

  4. Świetny blog! Jamajkę muszę wkrótce odwiedzić!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: