Napisane przez: annajamaica | Lipiec 30, 2012

Produkty o swojsko brzmiących nazwach

Oto kilka produktów, które rodakowi mogą o odległym domu przypomnieć, bo albo brzmią albo/i smakują znajomo.
Wata (łaata) – nieodłączny kompan podczas nieznośnie gorącego lata; to także wszechobecna marka wody. Wata,  w jamajskim patois znaczy woda.
Na skrzyżowaniach w Kingston czy MoBay można od ulicznego sprzedawcy zakupić  butelczynę schłodzonej cieczy- mają polowe lodówki. Tacy uliczni handlarze zawsze głośno oznajmiają co sprzedają, więc słychać:
‘Łaata Łaata łaata’!!
Poniżej zdjęcie pustej butelki po wacie.
 

Skoro przy płynach jesteśmy, to przedstawiam taki oto trunek. Nazywa się ‘Malta’ (wymawiaj: molta). Ja mówię, że to podpiwek, bo do jego wyrobu stosuje się słód (malt – stąd nazwa) i chmiel. Jest to napój bezalkoholowy, z ciekawą mieszanką smakową. Jest słodki z lekką goryczką. Piją to też dzieci. Łagodniejsza odmiana Malty ma na naklejce napis ‘velvet’; jest wtedy jakby bardziej karmelowa.
Pewnie w szklance byłoby lepiej widać, ale ja jak dziecko, mam swój ulubiony kubeczek.
Proszę Państwa, oto jamajska Malta.

A tu Bulgar (czyt. bolga). Czyli kasza. Wg.wikipedii są jeszcze inne wersje zapisu: bulgur, bulghur, burghul; tam też podają pochodzenie – Bliski Wschód. Pewnie w czasie wędrówki ludów tego bułgara przywlekli ze sobą na Jamajkę Libańczycy i Syryjczycy.
Mąż toto uwielbia. Ja niezbyt, bo chrzęści w buzi jak się je. Gotuję to z brązowym ryżem, (nie wiem czy po polsku tak samo na taki ryż się mówi -brown rice). Sypię na dno garnka ryż, potem bulgar czyli kaszę i zalewam wodą. Wody nie za dużo, tak żeby zakryło ‘głowy’. Po ugotowaniu, taka mieszanka jest dla mnie bardziej zjadliwa.
Mnie kasza kojarzy się z jedzeniem stołówkowym, czyli skojarzenie raczej niemiłe. Jednak nie dla mojego męża, wręcz przeciwnie. Z rozrzewnieniem wspomina szkolne lancze, gdy dzieciaki zajadały się bułgarem i kurzęcymi pleckami (chicken back) w sosie curry. Na kurzęcych plecach to  mięsa tyle tylko żeby smaka narobić, ale nie żeby się najeść. Widać, wystarczyło tyle.

 

Na koniec Bulla, (czyt. bula). A skąd taka nazwa? a czort wie.
Na moim zdjęciu taka malutka bulla, ale może być i bułła, bowiem bulla występuje w różnych rozmiarach, może mieć średnicę kilkunastu centymetrów. W zależności od chęci czy apetytu, można nabyć bulę małą, dużą, pakowaną w pary albo po kilka w worku. Jest popularną lanczową przekąską. Często spożywa się ją z plasterkami awokado.
Oczywiście takie połączenie na początku wydało mi się dziwne, bo bulla smakiem przypomina trochę nasz nielukrowany piernik toruński.
Na moim zdjęciu bulla imbirowa. Lekko szczypiąca w podniebienie. Wogóle to jakaś ‘aptońska’ (uptown) bulla była, delikatna, mięciutka i kruchutka, bo zazwyczaj to jest jak piernik- taka solidna raczej.
Reklamy

Responses

  1. tak, my tez jemy bulgar (kasza jeczmienna), ale ja bardzo lubie…

  2. i niby zdrowa jest bardzo, ale ja jakoś nie mogę się do tej kaszy przełamać.

  3. podpiwek jest ok


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: