Napisane przez: annajamaica | Kwiecień 25, 2012

Prapremiera filmu dokumentalnego ‚Bob Marley’

Jamajski przedpremierowy pokaz filmu odbył się 19 kwietnia w miejscu idealnie pasującym do okazji – Parku Wyzwolenia (Emancipation Park) http://www.emancipationpark.org.jm/w samym sercu dzielnicy New Kingston. Projekcja dokumentu była jedną z serii zaplanowanych wydarzeń, imprez i uroczystości z okazji 50-tej rocznicy uzyskania przez Jamajkę Niepodległości. Darmowa projekcja filmu była darem rodziny Marley’a dla narodu jamajskiego.

Emancipation Park

Wybraliśmy się z mężem pieszo, bo przy dużych imprezach w Emancipation Park są problemy ze znalezieniem miejsca do zaparkowania. Mieszkamy w New Kingston więc dystans pokonaliśmy stosunkowo szybko. Po drodze nikt nas nie zaczepił, za wyjątkiem ulicy biurowców Knutsford Boulevard, na którą wieczorami wylegają podejrzane typki: narkomani, bezdomni, szaleńcy.
Im bliżej Parku, tym więcej ludzi podąrzających w to samo miejsce, i tym bardziej wyczuwalny zapach grilowanego mięsa oraz …marihuany. Po przekroczeniu bramy Parku stało się jasne dlaczego. Sporą grupę zgromadzonych stanowiła wspólnota rastafariańska. Prawdę mówiąc, do tej pory nie widziałam tylu Rastafarian w jednym miejscu. Oprócz nich, na premierę tłumnie przybyli zwykli Jamajczycy, młodzież i całe rodziny. Nad bezpieczeństwem czuwała policja.

Miejsca siedzące naprzeciw głównej sceny z olbrzymim ekranem przeznaczone były jedynie dla zaproszonych gości. Wśród gości honorowych byli przedstawiciele rodziny Bob’a, jego żona Rita i  dzieci m.in. Cedella, Sharon, Rohan itd, krewni ze strony brytyjskiego ojca, kochanka Boba i matka Damiona była Miss Jamajki i Miss Świata Cindy Breakspeare, Chris Blackwell i reżyser filmu Kevin McDonald. Obecni byli przedstawiciele rządu, byli premierzy z żonami, korpus dyplomatyczny, znani artyści.

Wokół całego Parku rozstawione były większe i mniejsze ekrany. Ludzie porozsiadali się na trawnikach. Wyglądało to jak masowy piknik. Atmosfera iście ‘odpustowa’ bo jedzenia nie brakowało, liczne stragany kusiły zapachem, można było również nabyć okazjonalne gadżety w formie koszulek, chorągiewek itd. Krążyły też dzieciaki próbujące opchnąć jakieś wafelki – (ciekawe jak towar zdobyli …)
Pokaz filmu przewidziano na godzinę 20:00. Wszystko zaczęło się bez zwyczajowego opóźnienia. Małe sprostowanie. Krótko po 20:00 na podium kolejno wstąpiło kilka osób ze słowami wstępu. Głos zabrała Rita Marley, Obecna i była Minister Kultury, reżyser filmu.

Każdą oficjalną uroczystość na Jamajce poprzedza hymn narodowy. Grają go nawet w kinach przed seansem. Tak więc z licznych ekranów i głośników w Parku popłynęła melodia jamajskiego hymnu. Publiczność powstała z trawników dla oddania szacunku. Po tym, przed scenę główną wyszła grupa Rastafarian, Nyabinghi Drummers, by w rytm bębnów wyśpiewać rastafariański hymn.

Nyabinghi Drummers

JAH! Rastafar I ! Film się zaczął.
Dokument zawierał materiały archiwalne, dawne i współcześnie przeprowadzone wywiady, kilka mało znanych faktów z życia Boba.
Fakty, urywki, które utkwiły mi w pamięci.
Ojciec Bob’a Marley’a to Brytyjczyk. Wyszło na to, że był z niego niezły kobieciarz. Zaczął spotykać się z matką Boba, gdy ta miała 16 lat, sam będąc już mężem i ojcem.
Któregoś dnia, Rita juz jako żona Boba, podając nazwisko w miejskiej pralni przypadkiem poznała siostrę Boba. Jej życiowy scenariusz był kalką Boba. Ten sam ojciec, nastoletnia matka. Najwyraźniej Bob nie mógł uciec od genów. Sam sypiał na prawo i lewo. Zapytany przez dziennikarza, w archiwalnym wywiadzie, czy jest żonaty – będąc już małżonkiem Rity przez dobrych parę lat, odpowiedział ‘nie, nie jestem’’. Podał jakieś wytłumaczenie, którego nie usłyszałam, bo jego słowa zagłuszał śmiech widzów.

Takie zachowanie mężczyzn  to spuścizna okresu niewolnictwa, i poniekąd do dzisiaj pokutuje w jamajskim społeczeństwie.
Jedną z rzeszy kochanek Boba była Cindy Breakspeare, była Miss Świata. Wynajmowała wraz z bratem pokój w domu, przez który przewijał się Bob z kapelą. Dom przy Hope Road w Kingston należał do Chris’a Blackwell’a, sprzedał on go później Marleyowi. Dzisiaj mieści się w nim Muzeum.

Dawniej Dom Boba, obecnie jego Muzeum. 56 Hope Road.

To podczas mojej wizyty w muzeum dawno temu, zapamiętałam zdjęcie ślubne Boba i Rity. Bob wyglądał na nim za przeproszeniem jak chłystek. Pobrali się w bardzo młodym wieku. Oboje chyba mieli ledwo 20 lat. W filmie wytłumaczono dlaczego. Bob leciał na zarobek do USA, dokąd kilka lat wcześniej, gdy Bob miał 17 lat wyemigrowała jego matka. Bob pracował w fabryce samochodów. Spekuluję, pewnie Rita nie chciała go puścić za granicę bez obrączki.
Bunny Wailer nie został zaproszony na ślub. Do dziś chyba chowa za to urazę. Tak poniekąd można zinterpretować jego wypowiedź w dokumencie.
Film wspomina także rozpad oryginalnego zespołu The Wailers; nie ufali Chris’owi Blackwell’owi, zarzucali brak szacunku.
Do dzisiaj wielu sądzi, że Chris Blackwell faworyzował Boba, bo łatwiej było go wypromować ze względu na jaśniejszy kolor skóry.Bardzo podobała mi się wypowiedź Boba, w której odniósł się do faktu bycia mieszańcem. W wolnym tłumaczeniu, ‘ nie utożsamiam się tylko i wyłacznie z czarnymi albo tylko z białymi. Jestem tym czym mnie stworzył JAH, chciał żebym był i czarny i biały’. Słowa Boba płynące z ekranu spotkały się z pomrukiem aprobaty publiczności.
W filmie wspominano, że z powodu koloru skóry mu dokuczano. To dokuczanie tutaj nie ma nic z nienawiści. Tu często żartobliwie podkreśla się jakieś cechy danej rasy, ale nie ma to negatywnego podtekstu, przypomina to bardziej szkolne przezywanie.

W powietrzu unosił się słodkawy zapach marihuany. Młody nowoczesny Rasta kopcił koło mnie jak smok. Kończył jednego jointa, odpalał drugiego. Raz nawet kolega poświecił mu aparatową lampą żeby mógł skręcić splifa.
Myślałam, że mnie tam na tej parkowej trawie zemdli. W końcu ktoś za mną nie wytrzymał i zdecydowanie zwrócił gościowi uwagę: ‘może byś tak wyhamował z tym paleniem, co? Tu dzieci są, wszystko na nas wieje’.
Odpowiedź młodzieńca: ‘ Przyszedłem Boba obejrzeć, nie kontroluję wiatru. ‘Excuse me while I light my spliff’.
Gdyby nie to miejsce i ta okazja, taka wymiana zdań mogłaby szybko i łatwo przerodzić się w nieciekawą, żeby nie powiedzieć, niebezpieczną sytuację. Jamajczycy są gorącokrwiści.

Dużym zgrzytem okazał się fakt wyłożenia pasażu dla gości honorowych dywanem, nie zwyczajowo czerwonym, ale w barwach flagi rastafariańskiej. To wzbudziło oburzenie i protesty Rastafarian. Konflikt próbowano zażegnać rozciągając przez środek ‘dywanu’ biały materiał.
Szkoda, że organizatorzy wykazali się brakiem wyobraźni.

Intencją przyświecającą reżyserowi, jak i rodzinie Boba, w trakcie tworzenia filmu było pokazanie Legendy Reggae i Apostoła Rastafarianizmu jako człowieka z krwi i kości. Czy zamiar się udał? Każdy niech oceni sam.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

Responses

  1. Hej, wlasnie przeczytalem Twoj opis premiery. Mieszkasz na Jamajce na codzien???


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: