Napisane przez: annajamaica | Wrzesień 27, 2010

Fort Clarence Beach

Fort Clarence to plaża, która znajduje się w odległości kilkunastu kilometrów od Kingston w okolicy zwanej Hellshire. Jest to plaża prywatna, a co za tym idzie miejsce to jest czyste- trawa przystrzyżona, wodorosty usunięte, jest ratownik, brak natrętnych ulicznych sprzedawców próbujących sprzedać owoce, ‘trawę’ czy też ‘inne usługi’ w przypadku gdy jest się na plaży jedynie we własnym bądź czysto damskim towarzystwie. Piasek na plaży jest biały, plaża jest szeroka, gdzieniegdzie wyrastają drzewa migdałowe dające w swym cieniu schronienie plażowiczom przed palącym karaibskim słońcem. Drzewek tych nie jest wiele, a więc dobrze zaopatrzyć się w jakiś parasol plażowy, mając w planach dłuższy pobyt nad wodą. Woda w morzu jest czyściutka, o standardowym turkusowym odcieniu i temeperaturze kąpielowej- na Karaibach nie ma potrzeby na stopniowe zanurzanie ciała w wodzie i przyzwyczajanie do odmiennej niż otoczenie temperatury dla uniknięcia szoku termicznego 🙂
Miejsca  w Fort Clarence jest pod dostatkiem, plaża jest sporych rozmiarów, jak na Jamajkę, z szerokim pasem białego piasku. Podobno tak kiedyś wyglądało Negril, słynące z szerokiej siedmiomilowej plaży dopóki nie zawęziły jej hotele powstające bezpośrednio na piasku.

Do Fort Clarence można się wybrać na piknik- są miejsca gdzie można po ludzku zjeść tj.stoły i ławy, jest spory trawnik, jest wreszcie plaża na której można spożyć rybę nabytą w smażalnio-budce czy też krewetki ugotowane na ostro zakupione u uprzejmej, wcale nie nachalnej wędrownej handlarki.
W niedzielne popołudnie nie ma w Fort Clarence tłoku. Być może przyczyną jest fakt, iż wstęp jest płatny, jednak żadna to zawrotna suma: J$150/ od osobty dla dorosłych, J$ 100/ od dziecka.
W Fort Clarence ma się więc pewność, że obcowania z naturą nie zakłócą natrętni sprzedawcy czy gwarni leżakowicze. Tylko my, szum morza, szmer morskiej bryzy, mglisto zarysowane wzgórza na horyzoncie, trzepot skrzydeł przelatujących nad głową pelikanów i plusk wody kiedy z impetem nurkują by złowić wypatrzoną z wysokości rybę.

Swoją drogą pelikany nie przestają mnie fascynować. Widziałam je kilkakrotnie, ale za każdym razem reaguję jakbym zobaczyła je po raz pierwszy. Łowiąc te ptaki wzrokiem, czuję się jak w jurajskim parku. Przypominają mi kształtem prehistorycznego pterodaktyla za sprawą ogromnego dzioba i rozłożystych skrzydeł.

Fort Clarence stało się jednym z moich ulubionych miejsc wypoczynku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: